niedziela, 25 sierpnia 2013

Spojrzeć inaczej

Czy terapia integracji sensorycznej jest tematem wstydliwym? Wydawało by się, że nie...Samo słowo terapia budzi w niektórych rodzicach wiele obaw. Terapia SI jest jeszcze czasami  kojarzona negatywnie, z dystansem, bo "naznacza" dziecko jako inne. Kiedy mówię rodzicom, że na terapiach mam dzieci niezwykłe, z niesamowitą wyobraźnią oraz ponadprzeciętnie inteligentne, są bardzo zaskoczeni. 
Zdarzają się dzieci z utrudnionym kontaktem, mocno pobudzone, z trudnymi zachowaniami, które wynikają z braku umiejętności organizowania bodźców oraz odpowiedniego odpowiadania na nie. Ale nie znaczy to, że nie tkwi w tych dzieciach niezwykły potencjał, który niejednokrotnie bardzo zaskakuje :)
Czasami porównuję terapię SI do czyszczenia i porządkowania wewnętrznego świata dziecka. Porządkujemy, układamy, polerujemy, organizujemy - świat zaczyna być jasny, klarowny, zrozumiały. Dzieci otwierają się na nowe doświadczenia bez wcześniejszych lęków. Zaczynają dostrzegać świat jako bezpieczny, mówią zamiast krzyczeć, chodzą zamiast biegać, dotykają rzeczy jeszcze nie dotkniętych, smakują nie posmakowanych, badają świat - czują się zwyczajnie lepiej w swojej własnej skórze i to wyraźnie widać w codziennych sytuacjach w domu, przedszkolu czy szkole.




Brak komentarzy:

Publikowanie komentarza